Nie, nie przyzwyczaiłem się do używania słów i związków frazeologicznych w sposób niezgodny z ich przeznaczeniem. Dalej irytuje mnie brak zrozumienia, że “ignorancja” to nie to samo, co “ignorowanie”. Irytują mnie tytuły o tym, jak to “Internet wrze”, a ktoś “grzmi”.
Od pewnego czasu widzę nową tendencje do zaczynania tytułu od “klasy nie kupisz”. Nie mam czasu i ochoty czytać każdy z tak zatytułowanych artykułów, ale kilka losowo wybranych pokazuje, że osoba, która tej klasy miała nie kupić zachowała się właśnie w sposób klasę potwierdzający.
Cóż, dla przypomnienia – to powiedzenie oznacza, że dobrego wychowania czy stylu bycia nie kupi się za pieniądze...
Higiena snu jest ważna, staram się by mój sen był regularny. Nie jestem osobą, która śpi długo, dziennie jest to między 6 i 7 godzin. Przede wszystkim staram się utrzymywać określony, stały rytm snu.
Airbus 380 leci przez Atlantyk. Leci ze stałą prędkością 800 km/h na wysokości 30 000 stóp, gdy nagle pojawia się Myśliwiec Eurofighter z prędkością Mach 2. (…)
zasięg Typhon Eurofighter nie pozwala na swobodny przelot nad Atlantykiem, oraz
Mach 2 jest prędkością maksymalną, prędkość przelotowa (bez uzbrojenia) to 1.5 Ma.
Wnioski?
tak, jestem inny;
bajdurzyć też trzeba umieć.
A na poważnie – ja wiem, że historie mają moc. Umiejętne opowiadanie historii pozwala osiągnąć wiele.
Jednocześnie warto uważać, by nie posunąć się zbyt daleko, tak jak w przypadku tego nieszczęśliwego trzmiela, który nie powinien latać, a lata.
Właśnie dobiegł końca urlop we Włoszech. Urlop udany, spędzony w dwóch miejscach, najpierw w okolicach Suvereto, a następnie okolicach Montelupo Fiorentino. W obu przypadkach nocleg w „agroturismo” i takie rozwiązanie sprawdziło się doskonale.
Właście tytuł powinien brzmieć “jak zastrzegłem sobie kartę?!” i wyrażać zdziwienie i zaskoczenie.
W skrócie – udało mi się dzisiaj przypadkowo zastrzec (efektywnie – unieważnić) kartę kredytową.
Jak? W aplikacji mobilnej przez przypadkową aktywację opcji, niespodzianka, “Zastrzeż kartę”. Opcję wywołałem przez przypadek, gdy telefon wyślizgnął mi się z dłoni. Najwyraźniej nie tylko udało mi się w ten sposób rozpocząć proces, ale również chęć zastrzeżenia karty potwierdzić i cały proces pomyślnie ukończyć.
Teraz mam pewne wątpliwości. Tak, zastrzeganie karty powinno być proste, by w przypadku, gdy będzie taka potrzeba nie trzeba było spędzić 3 godzin szukając instrukcji. Ale możliwość zastrzeżenia karty przez zdarzenie podobne do butt call to chyba jednak przesada, dodanie kroku autoryzacji, podobnego do tego wymaganego przy przelewie, nie utrudniałoby procesu zastrzeżenia karty, a teoretycznie ograniczyłoby możliwość przypadkowej akcji.
Dlaczego? Bo utrzymywanie archaicznej wersji s9y byłoby uciążliwe, a nieutrzymywanie jej – ryzykowne. Aktualizacja do nowszej wersji była możliwa, wszak Serendipity jest wciąż utrzymywane i rozwijane, przynajmniej w jakimś stopniu. Mimo wszystko zdecydowałem się na bardziej drastyczną zmianę.
Zamiast aktualizacji zdecydowałem się na migrację do WriteFreely. Całość poszła zadziwiająco szybko, skrypt w Pythonie przeniósł wpisy za pomocą dostępnego API i to w zasadzie tyle.
Tak, wiem. Jest minimalistycznie i brzydko. I tak zostanie.
Długo nie mogłem przekonać się do narzędzi wspomagających automatyzację. Tak, korzystałem z własnych skryptów do realizacji zadań, które były powtarzalne, nudne i zajmowały mi sporo czasu, ale jednocześnie czas konieczny do napisania takiego skryptu skutecznie przesuwał granice tego, co co ostatecznie automatyzowałem. Technologia jednak nie stoi w miejscu i pojawiające się rozwiązania sprawiały, że pisanie skryptów niekoniecznie było najlepszym rozwiązaniem.
Drugim czynnikiem, który zmienił moje podejście jest rozwój GenAI. Tak, wiem do czego służy, tak, jestem świadom ograniczeń. Ale jednocześnie jestem coraz bardziej świadomy możliwości tej technologii i tego, jak mogę wykorzystać do ułatwienia sobie życia.
W tej chwili korzystam z własnej instancji n8n, która pomaga mi z kilkoma cyklicznymi zadaniami, których na pewno nie automatyzowałbym ręcznie. Do kilku innych zadań używam Microsoft Power Automate. Co więcej, jeśli muszę napisać fragment skryptu, korzystam z pomocy AI. Nawet jeśli trzeba poprawić, to i tak jest łatwiej, niż zacząć od kompletnych podstaw.
Automatyzacja wcale nie musi być powtarzalna. Przykładowo dzisiaj przy wystawianiu śmieci w końcu postanowiłem rozwiązać problem pamiętania, kiedy trzeba to zrobić. Zajęło mi to jakieś 15 minut.
Przy pomocy GenAI zamieniłem harmonogram wywozu śmieci w postaci PDF na JSON
Przy pomocy n8n zamieniłem ten JSON na zadania w Todoist z określonymi datami wykonania
A skoro już o Todoist - to kolejny przykład rozwiązania, do którego przez długi czas pochodziłem z rezerwą. Zamiast tego korzystałem z Microsoft To Do i generalnie byłem zadowolony. Ale przez lata korzystania z To Do nie udało mi się wyrobić nawyku sprawdzania listy zadań. Nie wiem dlaczego, ale w przypadku Todoist udało mi się to osiągnąć łatwiej.
Patrzę na zadania zaległe
Patrzę na zadania zaplanowane na dzisiaj
Przeglądam zadania zaplanowane w najbliższej przyszłości