Jeśli ktoś w miarę regularnie (i od dłuższego czasu) czyta mojego bloga to wie, że do biegania mam podejście dość zdystansowane. Jak wspomniałem, preferuję inne formy aktywności, ale...
Jest pewien problem. W trakcie aktywności ruchowej chciałbym utrzymać tętno w granicach 111 – 130 uderzeń serca, niestety okazuje się, że przy nordic walking na mojej typowej trasie w Lasku Wolskim obecnie “wyciągam” już mniej. W związku z tym do listy moich aktywności dołączę jednak marszobieg a docelowo – bieg. Podtrzymuję jednak to, co pisałem o bieganiu po asfalcie. Pozostaję przy Lasku Wolskim, tylko trasę, którą do tej pory zwykle robiłem z kijami, będę robił biegnąc.
Jak pewnie wiecie w Lasku Wolskim od pewnego czasu jest singletrack. Ostatnio został otwarty/dobudowany nowy jego kawałek. Jest zacnie. Ogólnie Lasek Wolski jest zacny, ale w tym roku strasznie dają popalić w nim komary...
“Nie musisz biec szybciej od niedźwiedzia. Wystarczy, jeśli biegniesz szybciej od najwolniejszej osoby w grupie”
Pamiętacie to stwierdzenie? Chodziło o to, że nie trzeba dążyć do bezpieczeństwa absolutnego (zresztą jest to niemożliwe), wystarczy jeśli atakujący mają do dyspozycji łatwiejsze cele. To podejście nie działa wtedy, gdy atakujący ma konkretny cel i w jego osiągnięcie może zaangażować spore środki. Ale to już zupełnie inna historia.
Trzymajmy się tej metafory z niedźwiedziem. Goni on naszą grupę i kolejni jej członkowie stają się jego ofiarami. Albo giną, albo czując na plecach jego oddech, biegną szybciej. I w pewnej chwili dochodzimy do sytuacji, gdy to właśnie my jesteśmy tą najwolniejszą osobą z grupy...
Tak, zainstalowałem sobie dla testu Windows 8.1. Głównie po to, by zobaczyć jak będzie wyglądał powrót przycisku start (ja akurat za nim nie tęsknię). W trakcie tej testowej instalacji zobaczyłem, że dość trudno jest teraz założyć konto “lokalne”, preferowanym podejściem jest użycie “konta w chmurze”. I tutaj mam pytanie – dlaczego “konto z chmury” na różnych komputerach ma różny SID?
Łatwiej byłoby mi przekonać się do tego pomysłu, gdyby ten typ konta dawał mi “namiastkę” domeny. Powiedzmy na przykład, że mam dwa laptopy, do których na zmianę podłączam dysk. Na dysku jest NTFS. Oczywiście jeden komputer nie rozumie użytkowników drugiego (chodzi mi tu głównie o ownera obiektu), w związku z czym czasami trzeba się nagimnastykować by takie przepięcie było bezproblemowe (nie, ustawienie praw Everyone: Full Control to nie jest rozwiązanie). Z tego co sprawdziłem (na szybko) konto “chmurowe” tego problemu też nie rozwiązuje (i nie, nie uważam, by ewentualne wykorzystanie SkyDrive można uznać za jego rozwiązanie).
Rozumiem, że raczej nie mam co liczyć, by mój jakże nietypowy przypadek doczekał się rozwiązania? Tak Mariusz, poniekąd Ciebie wywołuje do tablicy :)
Informacyjnie: ostatecznie przeniosłem się na The Old Reader. Nie jest doskonały, ale jest wystarczająco dobry i wystarczająco podobny, by ta migracja nie była bardzo bolesna.
Trochę brakuje mi możliwości tagowania określonych postów i feedów dla określonych tagów, ale chyba się nauczę żyć jakoś z tym brakiem. Po prostu to, co do tej pory robiłem w Readerze, będę robił w BeyondPod (tak, tagowałem sobie podcasty, które chciałem posłuchać).
Do zrealizowania został mi jeszcze jeden pomysł – muszę napisać sobie malutką aplikację, do której będę wrzucał linki do podcastów, które chcę posłuchać, a która wystawi mi RSS dla BeyondPod. Chodzi o te sporadyczne przypadki, kiedy w normalnie “tekstowych” feedach pojawia się link do jakiegoś podcastu. Jest to jednak tak rzadka sytuacja, że jeszcze nie chciało mi się poświęcić jakiegokolwiek czasu na realizację tego pomysłu...
Oryginał tego wpisu dostępny jest pod adresem Riderolipsa
Temat z gatunku tych prostszych, natomiast ponieważ czasami coś, co wydaje się oczywiste (pewnej grupie ludzi) wcale takie oczywiste nie jest (dla innej grupy ludzi), postanowiłem o tym napisać. Bezpośrednia motywacja to ostatnia rozmowa ze znajomymi na ten temat.