Nawiązując do pytania z komentarzy odpowiadam: (prawie) każde szyfrowanie można złamać, TrueCrypt też. Wystarczy “tylko” znaleźć odpowiedni klucz, a jest to “tylko” kwestia czasu, w przypadku dobrego rozwiązania – bardzo długiego czasu. Trzeba przy tym uwzględnić fakt, że czas ten może zostać zredukowany nie tylko przez postęp techniczny, ale również przez kolejne osiągnięcia w kryptoanalizie (np. Nowy atak na AES-256 ).
Przykład szyfrowania, którego się “nie da” złamać to poprawnie użyty one-time pad, ale z dość oczywistych względów do szyfrowania dysków się nadaje umiarkowanie...
Za dawnych czasów podczas zimowych wypraw w góry zawsze szedłem przodem. Podobno nikt głębiej ode mnie się nie zapadnie. Dziś przekonałem się, że nadal jest to prawda.
Ponieważ jakiś czas temu wydana została finalna wersja BackTrack 4 postanowiłem w końcu zaktualizować swoją instalację na USB. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że pendrive o rozmiarze 4GiB to trochę za mało (obecnie już zalecane jest 8GiB), ale nie miałem innego wolnego o większej pojemności pod ręką, więc musiałem zadowolić się tym, co miałem. Dodatkowo okazało się, że wersja finalna jest nieco większa i nie mieści się na partycji przygotowanej pod wcześniejszą wersję. Nie chciało mi się bawić w partycjonowanie pendrive na nowo, więc stwierdziłem, że zainstaluję go nieco inaczej.
Wpis ten jest związany z tematem autoryzacji transakcji, który wielokrotnie już poruszałem. Mimo tego temat wciąż nie został wyczerpany, jest ciągle wiele aspektów, o których się mówi. Jeden z nich chcę tu poruszyć, tak trochę w ramach ciekawostki.
Wspominałem już kiedyś o dokumencie Understanding scam victims: seven principles for systems security. Opisany jest tam między innymi scenariusz Jewellery shop scam. Polega on między innymi na “zabezpieczeniu” przez policję “fałszywych” pieniędzy. Skuteczność tego scenariusza opiera się na prostej obserwacji, którą dobrze oddaje poniższy cytat:
Society trains people not to question authority. Hustlers exploit this “suspension of suspiciousness” to make you do what they want.
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ ostatnio usłyszałem bardzo podobną historię z naszego polskiego podwórka, prawdopodobnie chodzi o ten przypadek: Uwaga! Przebrani za policjantów okradli sklep!!! W tym przypadku również mamy “fałszywe” pieniądze i “zabezpieczenie” dowodów. Proste i skuteczne.
Temat zarządzania czasem, organizowania siebie i rezygnowania z pewnych zajęć, które bezpośrednio nie przynoszą zysku (nie koniecznie rozumianego w sposób ściśle finansowy) nie jest niczym nowym. Kiedyś pisał o tym Tomek, ostatnio Michał podjął decyzję o gaszeniu światła. Przyszła pora i na mnie, choć może nieco w inny sposób.
Tak się składa, że prawo jazdy robiłem wiele lat temu, w zimie. Co więcej zima ta była śnieżna, a podstawowe wyposażenie ówczesnych szkół jazdy (maluch, polonez) pozbawione było elektronicznych gadżetów. Efekt – musiałem nauczyć się choć trochę jazdy po śliskim, śniegu i lodzie. Zresztą nauczyłem się też kilku innych rzeczy, do dziś mam ubaw gdy na bieszczadzkich serpentynach widzę mistrza kierownicy z warszawską rejestracją, który zatrzymuje się przed zakrętem. Ale ja nie o tym...
Ta zima jest wyjątkowo śnieżna i wielu kierowców, mimo elektronicznych gadżetów w swych samochodach, nie radzi sobie z warunkami. Jazda 30 na godzinę gdy pada śnieg. Panika w oczach, gdy auto na zakręcie nieco się ślizga (a przecież to takie fajne uczucie) czy wreszcie kompletna nieumiejętność ruszania na śliskim, z śniegu (głębokiego) czy na lodzie... Podejście “gaz do dechy i jakoś to będzie” nie działa w takim przypadku. W naszym klimacie zima i opady śniegu to nie są niespotykane zjawiska. Może trzeba się trochę doszkolić? Albo siedzieć w domu/skorzystać z autobusu?
W 1582 roku w jednej z piwnic zostaje zasypany bazyliszek. Zasypany, bo nie udało się go inaczej “unieszkodliwić”, najwyraźniej opowieści o skuteczności lustra to tylko legendy. Podczas powstania warszawskiego jeden z pocisków uwalnia bazyliszka a zabłąkana i nieco zbyt ciekawska łączniczka budzi go z letargu. Bazyliszek zaczyna polować na Niemców i Polaków, zarówno w kanałach, jak i na powierzchni. Niemcy i Polacy zaczynają polować na bazyliszka... O to mniej więcej chodzi w książce Obiekt R/W0036. Książkę czyta się dobrze, ale na końcu pozostaje niedosyt, bo w zasadzie nic się nie wyjaśnia... A może to efekt zamierzony i będzie kolejna część?
Oryginał tego wpisu dostępny jest pod adresem Obiekt R/W0036