Paweł Goleń, blog

Ogólnie to nie mam nic przeciwko obcokrajowcom. Ale angoli, którzy przyjeżdżają do Polski się nawalić (na przykład na wieczorze kawalerskim) po prostu nie znoszę. Ostatnio zauważyłem, że gdy widzę samolot podchodzący do lądowania na Balicach zaczynam złożeczyć... Dzisiaj gdy zobaczyłem jakąś maszynę czterosilnikową, to pierwsze co przyszło mi do głowy, że to na pewno angole, w szczególności ich kobiety z tłustymi du^wsiedzeniami.... Cóż moge powiedzieć. Sami są sobie winni, ich sposób zachowania zawstydza nawet innych Anglików, którzy w naszym kraju pracują...

...zastanawiam się tylko, czy teraz ktoś na Węgrzech nie siedzi przed komputerem i w swoim blogu nie pisze o tym, jak to bardzo nie lubi Polaków, którzy przyjeżdżają (na przykład do Egeru) i jak wypiją trochę wina, to zachowują się jak bydło...

Czytaj dalej...

Jak już dość dawno temu pisałem, zmieniłem moje obszczymurka, nie tylko sprzętowo, ale i systemowo. Obecnie w jego roli występuje OpenBSD. W ramach zmian zdecydowałem się na użycie implementacji PPPoE dostępnej w jądrze OpenBSD, a nie tak jak do tej pory pppd z obsługą PPPoE. Muszę powiedzieć, że jestem zadowolony ze zmiany. Gdy korzystałem z pppd często zdarzały się zwisy połączenia i pojawiały problemy z jego renegocjacją. Za część z tych problemów niewątpliwie odpowiada TPSA, ale były również, i to wcale nie tak rzadko, przypadki, w których pomagał restart pppod. Przez ostatnie dwa miesiące nie było ani jednego przypadku, by moje OpenBSD miało jakieś problemy z połączeniem z siecią. Już zapomniałem, że takie problemy mogą się zdarzać :)

Oryginał tego wpisu dostępny jest pod adresem Kernel PPPoE w OpenBSD

Autor: Paweł Goleń

Wybraliśmy się z moją Ulubioną Czarownicą na Wielką Krakowską Imprezę, czyli Wianki 2007... Jak to opisać? Jednym słowem – porażka...

Czytaj dalej...

Przecież to jest oczywiste. Ale na razie idzie :)

I jakby miało to kiedyś zniknąć w niepamięci dziejów:

start the kernel with -kdv (in fact, the -v is optional) ::bp execmap (set a breakpoint in execmap) :c (continue) – at least 4 times ::delete all (remove the breakpoint) :c (resume booting)

Czytaj dalej...

Kilka razy już wspominałem o HMAC. Tym razem (czekając aż w końcu mi się Solaris 10 rozpakuje) napiszę kilka słów na temat wykorzystania tego algorytmu w celu zapewnienia integralności i źródła pochodzenia pliku.

(FoX – czy to podpada pod “techniczny”?)

Czytaj dalej...

Lubię jeździć na rolkach. Ale nie wiem, czy tak bardzo, jak kiedyś. Denerwują mnie obecnie dwie sprawy:

  • nowy asfalt na Błoniach
  • ilość ludzi na rolkach

Nowy asfalt jest dziwny, strasznie chropowaty, przez co jazda na nim jest taka jakaś wolna... W dodatku szybko niszczą się kółeczka, z czym mam problem i przy mniej ściernej nawierzchni... A ilość ludzi? Cóż, ja się cieszę, że taka fajna rozrywka jak rolki staje się popularna. Ale niestety nie wszyscy potrafią się na tych rolkach zachować, dlatego zamiast przyjemności, pojawia się spora obawa, by z kimś się nie zderzyć. Całość potęgują jeszcze rowerzyści, którzy nie trzymają się ścieżek rowerowych (po to jest), choć z drugiej strony piesi i rolkowicze mogliby te ścieżki zostawić w spokoju... I ludzie, po co macie oczy?! Przed wykonaniem jakiegoś manewru pasuje się rozejrzeć!

...a ja stosuję swoją starą metodę “wyglądaj groźnie i jedź prosto” :P

Czytaj dalej...

...to znaczy one są dobre, jak kulturalnie stoją na swoim miejscu i piorą. Ale jak przyjdzie te bestie nosić, to... to są ZŁE! Bo ciężkie :(

Czytaj dalej...

Przy próbie wypełnienia ZUA i ZFA poległem... jeszcze leżę i kwiczę, niech mnie ktoś dobije! Doszło do tego, że instaluję Płatnika.... Wrrr! Z drukami z US jakoś sobie radzę...

Czytaj dalej...

Pracując tam, gdzie pracowałem, miałem kilka razy utarczki z “biznesem” na temat tego jak powinny być wybierane nazwy domenowe (głównie dla stron WWW). Dla biznesu najważniejsza była ich chwytliwość i możliwość skonstruowania kampanii marketingowej z ich wykorzystaniem. Z mojego punktu widzenia kwestie bezpieczeństwa przy wybieraniu nazwy domenowej są również istotne. Wybieraniu nazwy i patrzeniu co się dzieje w jej okolicach...

Czytaj dalej...

Wyjazd był bardzo sympatyczny. Zwiedziliśmy Eger, Budapeszt i [Miszkolc.

](http://pl.wikipedia.org/wiki/Miszkolc)

W Egerze mieszkaliśmy na kempingu nieopodal doliny Pięknej Pani, czyli o dosłownie kilka kroków od słynnych piwniczek winnych. Całkiem ciekawa była camera obscura umieszczona w “liceum”, widok z wieży też był dość interesujący. Ciekawy był również minaret stojący sobie spokojnie w miasteczku, interesująco (choć może z pewnej odległości jednak) wyglądał zamek. Nie obyło się oczywiście bez wizyty na basenach, aczkolwiek chyba bardziej podobały mi się te w Miszkolcu, tak jakoś mniej zatłoczone...

Budapeszt... też fajne miasto, ale powiem szczerze, że zmęczyło mnie. Głównie z uwagi na ilość słońca, którą tam przyjąłem. Jeździliśmy też metrem, ale kontrolerzy nas nie ścigali :)

Jeśli chodzi o Miszkolc, to “zwiedziliśmy” tylko baseny :)

Czytaj dalej...