SmartHome vs. ceny prądu
Tak sobie właśnie pomyślałem, że zabawa ze SmartHome zaczyna nabierać więcej sensu patrząc na (prognozowane) ceny energii elektrycznej. Innymi słowy oszczędności w zużyciu prądu mogą uzasadnić zakup urządzeń potrzebnych do automatycznego włączenia/wyłączenia części urządzeń.
Ale jeśli weźmie się pod uwagę te najbardziej prądożerne urządzenia, to raczej sens ma zmiana nawyków. SmartHome nie pomoże, na przykład, z gotowaniem pełnego czajnika wody tylko po to, by 75% jego objętości wystygło.
I tutaj taki flashback z przeszłości – pamietam jakie wrażenie robiła na mnie wiele, wiele lat temu zabawa z grzałką w gotowanie wody uzupełniona obliczeniami odnośnie czasu potrzebnego do jej zagotowania (inspiracja – fizyka, szkoła podstawowa, ciepło właściwe i te sprawy). Zobaczenie wrzenia wody (mniej więcej) zgodnie z obliczeniami na leżącej obok kartce papieru pokazywało, że ta cała nauka to jednak taka całkiem oderwana od rzeczywistości nie jest.
Oryginał tego wpisu dostępny jest pod adresem SmartHome vs. ceny prądu
Autor: Paweł Goleń