OpenBSD 4.1
Tym razem już oficjalnie, jak zwykle, 1 maja nowa wersja OpenBSD, tym razem oznaczona numerkiem 4.1.
Tym razem już oficjalnie, jak zwykle, 1 maja nowa wersja OpenBSD, tym razem oznaczona numerkiem 4.1.
Chodzi oczywiście o wyłączenie za pomocą serwera DHCP. Sprawa w zasadzie jest trywialna, opisana w artykule HOW TO: Disable NetBIOS Over TCP/IP By Using DHCP Server Options, co z kolei dość łatwo przetłumaczyć można do fragmentu konfiguracji dhcpd:
option space windows; option windows.nbt code 1 = unsigned integer 32; option windows.release code 2 = unsigned integer 32; (...) option windows.nbt 2; option windows.release 1; (...) vendor-option-space windows; (...)
To gdzie jest problem? A no w tym, że wersja dhcpd dostępna w OpenBSD najwyraźniej nie wspiera tworzenia “zakresów” opcji. Co w takim przypadku? Sprawa jest prosta, trzeba zajrzeć do RFC 2132, szczególnie do sekcji 8.4 Vendor Specific Informations. Czyli sprawa jest prosta, chcemy przekazać kilka opcji o kodach 1 i 2, które są 32 bitowym integerem. W takim razie należy podać co następuje:
option vendor-encapsulated-options 01:04:00:00:00:02:02:04:00:00:00:01;
A znaczy to mniej więcej tyle:
Proste? Przyznam, że na początku wcale takie oczywiste to nie było...
Oryginał tego wpisu dostępny jest pod adresem Jak wyłączyć NBT (NetBIOS over TCP/IP)
Autor: Paweł Goleń
Po prawie 5 latach mieszkania w jednym mieszkaniu i posiadania w niej sieci, nastał czas zmian. Zmiana mieszkania, zmiana organizacji sieci. Do tej pory dostęp do internetu zapewniał mi komputer pracujący pod kontrolą Gentoo, a drugi, pracujący pod kontrolą OpenBSD pełnił rolę Access Point dla moich laptopów. Nowe mieszkanie ma jednak mniej zakamarków, w których mógłbym pochować kable, więc po pierwsze postanowiłem większość komputerów podpiąć bezprzewodowo, a po drugie stwierdziłem, że może dwa, ciągle włączone komputery, to jednak przesada jest, w związku z czym główną rolę przejmuje OpenBSD. Ale by nie było za łatwo (bo ja zawsze mam pokręcone wymagania)...
W końcu udało mi się wygrać batalię z TPSA i neostrada działa prawidłowo. I na nowym mieszkaniu też w końcu tak jakoś coraz bardziej domowo zaczyna się robić. Pogoda też coraz ładniejsza (choć ponoć jakieś ochłodzenie na weekend majowy ma nadejść), rower, rolki (ale niezbyt często, bo teraz do tras rolkowych dość daleko). No to pora na kolejne zmiany :)
...a przynajmniej według systemu naszego ulubionego dostawcy... Według nich mam gotową linię od 16 kwietnia. To, że nie mam sygnału ADSL najwyraźniej do nich nie dociera...
...prawie się przeprowadziłem (te rzeczy to się chyba same mnożą po nocach), ...prawie mam internet na nowym mieszkaniu, ...i parę innych “prawie” też by się znalazło
Pora pożegnać się z mieszkaniem, w którym spędziłem ostatnie prawie 5 lat i przenieść się na inne... Dlatego trochę zajęty jestem i nic nie piszę. Nawet nie chce mi się komentować całej sytuacji z “wielką dziurą w home.pl”, zresztą Kravietz już to zrobił.
Urlop, wczasy, wakacje... Tak, tak :) Niestety, jestem już po nich :( Ale tydzień w Egipcie całkiem miły był. Wraz z moją Ulubioną Czarownicą byliśmy w Sharm el-Sheikh. Było po prostu fajnie :)
No i (jakiś czas temu) stało się. OpenBSD musiało zmienić swój slogan, z only one na only two , a to z powodu błędu wykrytego przez CoreLabs związanego z obsługą ICMP w IPv6. I tak na prawdę nie ma w tym niezwykłego, w każdym systemie są błędy, nawet w tych, które szczególny nacisk kładą na kwestie bezpieczeństwa, tak jak OpenBSD. Są oczywiście i tacy, dla których fakt wykrycia tej dziury jest powodem do dzikiej radości, choćby wideopenbsd.org. Wynika to pewnie po części z osobowości pana Theo de Raadt, który należy do dość kontrowersyjnych osób... Można też dyskutować na temat stosowanej przez autorów OpenBSD klasyfikacji błędów. A ja i tak będę (gdzieniegdzie) używał OpenBSD, w niektórych miejscach za to chyba na dobre zadomowiło się Gentoo, a z desktopu jeszcze długo nie zejdzie Windows :P
Wspaniała inicjatywa posłów PiS: Trzeba wyrwać prezydenta z sieci wulgaryzmów. Co ciekawsze kawałki: W “Super Expressie” czytamy, że internetowi chuligani obrzucają Lecha Kaczyńskiego i innych wysokich urzędników epitetami, od których uszy więdną. (...) Hakerzy długo byli bezkarni, bo bulwersującą sprawą nikt się nie interesował. Z odsieczą prezydentowi spieszą posłowie PiS. (...) Sercem internetu jest przeglądarka Google, czyli wirtualny katalog, który wyszukuje interesujące nas strony – pisze dziennik. Wpisując do niej słowo “prezydent” pojawia się odnośnik do strony Lecha Kaczyńskiego, www.prezydent.pl. Niestety atak komputerowych cwaniaków zakłócił działanie Google. (...)
Uszy więdną od wspaniałej znajomości języka polskiego prezentowanej przez obu braci Kaczyńskich. Lepszą dykcję prezentował mój szkocki native speaker w swojej popisowej frazie “Nie mówię po polsku”.
Hakerzy? No ja wiem, że to jest nośny termin, ale bez przesady, jego nadużywanie zbliża używającego do granicy śmieszności.
A granica śmieszności została przekroczona przy stwierdzeniu, że sercem internetu jest Google...